Stęskniłem się za Karkonoszami.
Podczas gdy wszyscy piali z zachwytu na waruneczki zastane, ja trafiłem w karkonoski standard, czyli mgły, wiatr i lód.
17.11.2012
Wrocław - Przełęcz Okraj - Pec, Hotel "Hvezda"
W sobotę "srana" mknąłem wozem bojowym na Przełęcz Okraj. Z Okraju turlam się czerwonym szlakiem na Rozdroże pod Łysociną,celowy zabieg, gdyż przez Łysocinię szliśmy niedawno z Grubym w ramach operacji Tłumaczów - Przełęcz Okraj . Na Rozdrożu pod Łysociną wiatunia:
Odbijam na szlak żółty do przecinki z zielonym szlakiem i dalej "na skróty" do Łysocińskiej Boudy po stempel: Po drodze mijam różnej maści chaty: Cestnik 1003 m n.p.m., przerwa na słodycza: Tutaj też znajduje się wiata zamykana, ten sam model co na Czarnej Przełęczy: Kontynuuję marsz szlakiem niebieskim - Emmina cesta: Schodzę do drogi i wzdłuż Potoku Mała Upa dochodzę do przystanku autobusowego w wiacie którego zasiadam na łyk gorącej herbaty. Jestem prawie u celu pierwszego, czyli od zameczku dzieli mnie 400 kamiennych stopni: Upocony docieram na miejsce. Leśny Zameczek Aichelburg jak się patrzy! Zacna pamiątka po dobrym gospodarzu wschodnich Karkonoszy - hrabim Bertholdzie Aichelburgu.Właściciel Marszowskich dóbr w latach 1829 - 1861. Przyczynił się do rozwoju regionu a także poprawy bytu tutejszych górali. Wybudował m.in. tartak z wytwórnią gontów, przędzalnię lnu. Był także cenionym kompozytorem i w 1855 roku w Uzdrowisku Janske Lazne zapoczątkował tradycję "koncertów promenadowych" w których brała udział również jego kapela. Był człowiekiem powszechnie szanowanym i nagła śmierć 13.05.1861 r. bardzo zasmuciła mieszkańców Doliny Upskiej, którzy postanowili wybudować szlachcicowi ten oto zameczek ku jego pamięci. Uroczyste otwarcie odbyło się 9.09.1863 roku. Ja tymczasem kontynuuję przechadzkę zboczem Svetlej Hory i przemieszczam się na Wielkie Tippeltowe Boudy, które chałupy uchodzą za jedne z najlepiej zachowanych kompleksów architektury ludowej w Karkonoszach:Ja tymczasem zbliżam się do Peca. Namiotu nie wziąłem, ściemniać się zaczyna a z noclegu guzik. Znalazłem w prawdzie przystanek autobusowy z gustowną wiatą ale jest mały problem. W zasięgu wzroku jest: pensjonat "Orion" na który mnie nie stać, parę metrów dalej komisariat policji na który mnie tym bardziej nie stać. Nie pozostało mnie nic innego jak dokulać do centrum Peca uwalić się w Hotelu "Hvezda" i trzęsącą ręką wypierdzieć 450 koron. Śmiem twierdzić, że w miasteczku panuje zmowa cenowa, bo nagle w trzech odwiedzonych przeze mnie hotelach jest jedna cena za nocleg, nie mniej nie więcej tylko 450 koron. Jeden z plusów dodatnich mojej rozpusty to śniadanko w cenie. Czas zatem się zainstalować, rzucić nura, zjeść kolację z własnych zapasów, następnie salto na tapczan i dobranoc.
18.11.2012
Pec, Hotel "Hvezda" - Przełęcz Okraj - Wrocław
Spałem wybornie, biała pościel to biała pościel :)) Po śniadanku pakowanko. Poranek napawa mnie wielką radością, okazuje się, że nawet będą zacne waruneczki na szlajanko! Proszę bardzo, w drodze na Śnieżkę: Szczytem szczytów jest widok jakże dostojnej Studnićni hory 1554 m n.p.m., widok mnie wgniótł: Splendoru dopełniła ekipa biegaczy ze Śnieżki do Peca. Nabuzowany widokami "innych Karkonoszy" docieram do Domu Śląskiego w którym instaluję się na 20 minut. Droga na Śnieżkę w standardzie: W zdrowiu melduję się na Śnieżce 1602 m n.p.m.: Jest miło: Czarny Grzbiet w lodzie, raczki by zdały się na medal ale po co? Lepiej niech w szafie rdzewieją, dłużej posłużą. Na Sowiej Przełęczy wiaty nadal brak, został tylko "kwadrat". Od Sowiej Przełęczy idę czerwonym szlakiem na Przełęcz Okraj, wiatunia stoi: I tym się trza będzie zadowolić podczas zimowego rakietowania bo nie wierzę, że nową postawią. To chyba tyle, tym co wytrwali chylę czoła. Na koniec podsumowanie Sokolikami bo to stały element imprezy: Dziękuję za uwagę.
Komentarze
Prześlij komentarz