Dawno temu w Górach Izerskich, czyli pierwsze "Spotkanie na Szczycie" 14-16.06.2013

Tia, Satan już mnie straszył wspólną imprezą w Górach Izerskich w ub. roku podczas planowania paru dni urlopu.

W związku z tym postanowiłem, że choćby skały srały, na szlajanko z Satanem zapodam. Tym bardziej, że wyjazdem niniejszym zapoczątkowaliśmy nasze umowne Spotkania na Szczycie.

14.06.2013 

Wrocław - Jelenia Góra - Wysoki Kamień 1058 m 

14.06 zapodaję nienerwowo na dworzec autobusowy, o 17.45 mam odjazd do Jeleniej Góry. W oczekiwaniu na autobus podchodzi do mnie "interesant" i pyta, czy nie chcę się do JG zabrać furmanką w cenie biletu. Po chwili namysłu dziękuję za propozycję. Z D.A. odjeżdżamy z lekką obsuwą, zaczynam "zyrkać" na czas. Z JG ostatni autobus do Szklarskiej Poręby mam o 20.10. Wyjeżdżamy z dworca, jednakże od początku coś jest nie halo. Już przed ul. Karkonoską mamy postój, moje szanse na ostatni autobus do Szklarskiej Poręby topnieją. Ok. 30 minut stoimy, nie wiem dlaczego. Mam telefon od Gryfa, krótka bajera i sapię mu w słuchawkę, że prawdopodobnie z Jeleniej Góry do Szklarskiej Poręby pójdę z lacza, ten ma ubaw po pachy. Ruszamy! Morale moje rośnie, jest cień nadziei, że zdążę. Wjazd na autostradę i aby do przodu. Niestety, na autostradzie klopsy. Kierowca, jak się później okaże, dzwoni po auto zastępcze. Ja dalej żyję nadzieją. Wyjazd z autostrady i zaczyna się kulawizna. Około 19.30 dojeżdżamy do Strzegomia i kierowca przepraszając nas pasażerów oznajmia, że dalej nie pojedziemy:

Czekamy na autobus zastępczy i kombinuję w swojej biednej głowie, że jak dobrze pójdzie to Satan dotrze pierwszy z Gdańska niż ja z z Wro. Część pasażerów - w tym ja - wsiadła do autobusu regularnej linii, który wyjechał z Wrocławia przed godz. 19.00. W "nowym" autobusie zająłem miejsce stojące i za Bolkowem nawiązała się spontaniczna rozmowa z pasażerką. Okazało się, że będę miał transport do Szklarskiej Poręby. W Jeleniej Górze szybko się przesiadam do zacnej furmanki, prosząc Kamila i jego dziewczynę o wyrzutkę mnie na odbiciu do Świeradowa Zdroju. Niniejszym dziękuję uprzejmie mojej wybawczyni i jej facetowi za bezcenną pomoc. W Szklarskiej Porębie jestem po godzinie 21.00.Kieruję się na czerwony szlak, po drodze uzupełniam wodę bo w planie mam nocleg na Wysokim Kamieniu. Nie żal mnie noclegu w wiatuni na Rozdrożu pod Wysokim Kamieniem. Raz, że Wysoki Kamień mnie baaardzo inspiruje do zakimania, a dwa, jest upalnie i są szanse na przyzwoite widoki na Karkonosze, no i wolę poczekać na Satana na szczycie. Przed 23.00 melduję się na Wysokim Kamieniu 1048 m n.p.m. Jeszcze nigdy nie kimałem na szczycie a okazja jest nielicha. Szkoda, że schronisko zamknięte. Pogoda dopisuje, jest ciepło, wiatr umiarkowany. Przebrałem się w suchą wełnę i uderzyłem w kimę, wrażeń na dzisiaj wystarczy. 

15.06.2013 

Wysoki Kamień 1058 m n.p.m. - Smrk 1124 m n.p.m. 

Chcąc nie chcąc wstałem na wschód słońca, niech mam. Przyznać trza, że szczyt oferuje znakomite widoki, rzut oka w kierunku "Staszka":
Poszwendałem się jeszcze po szczycie następnie drzemka i pora się zwijać. W oczekiwaniu na Satana, z którym jestem w kontakcie sms-owym:
Przed godziną 9.00 pierwsi turyści wtaczający się na szczyt. Około 9.30 dociera właściciel i otwiera przybytek, chwila rozmowy z nim. Zamawiam herbatę zieloną z cytryną. W końcu dociera Satan, widzę chłopina urobiony. Witam go jak należy, kofolą z guaraną :)
Satan robi sesję na szczycie, waruneczki nie w kij dmuchał. Widokami podreperowani ruszamy. Gdzieś w drodze "okiem" rzuciwszy na Grzbiet Kamienicki:
Docieramy do nieczynnej Kopalni kwarcu "Stanisław". Idziemy z Satanem obciąć co słychać w wyrobiskach. Marudzimy tam dłuższą chwilę, warto wg mnie:
Ma się rozumieć, pensjonaty są i zapraszają w swoje skromne progi :)
Radzimy, że na Wysoką Kopę 1126 m n.p.m. - najwyższy szczyt Gór Izerskich, zapodamy sobie grzecznie przez Izerskie Garby 1084 m n.p.m. Tak mnie się zdaje, że ten wariant zimą będzie zdecydowanie ciekawszy niżli robić podejście z dołu po uda w śniegu. ŁypnelyMy okiem z Izerskich Garbów w stronę Wysokiego Kamienia:
Dodatkową atrakcją wizyty w tym miejscu był pewien gość, który doglądał przybytku. Uraczył mnie telefonem do siebie, bowiem podczas gawędy napomknąłem, że "główny" budynek byłby genialnym miejsce do spania:
Kolejnym tematem naszej imprezy to najwyższa w Górach Izerskich Wysoka Kopa 1126 m n.p.m.:
Otwarcie SnS niniejszym ogłaszamy za otwarte :). Wróciliśmy do wiaty na skromny posiłek. Lekko wzmocnieni ruszamy na Sine Skałki, tam kolejny kwadrans na wyrównanie oddechu:
Z Sinych Skałek zeszliśmy do Mokrej Przełęczy. Dalej odbiliśmy w lewo. Satan zarządził, że idziemy poza szlakiem. Wytoczyliśmy się w rejonie Jarzębczej Polany, a minąwszy Zieloną Budkę:

na Drwale rzut beretem. Skorzystaliśmy z gościny schroniska na Stogu Izerskim:

Jak wiecie w Sudetach są dwa miejsca gdzie za bigos zapłacimy 15 pln-ów, to oczywiście sławny "Stóg Izerski" i bajzel na Śnieżce. Nawet dałem się wkręcić w ten posiłek. Dla Satana wszystko! Na nocleg zawijamy do wieży czyli na Smrk, ten z kolei jest najwyższy w czeskiej części Gór Izerskich. Idąc do wieży poszliśmy przez budkę strażniczą Stóg Izerski-Smrk. Takiego syfo jak tam dawno nie widziałem, mając w pamięci wspólną imprezę ze Sparkusem i noclegiem tamże, aż łza się w oku kręci. Stan jest taki: 

- okien brak

 - drzwi brak 

- w środku śmieci po kostki 

- schodków brak.

Pora jest słuszna. Nabici "dobrym paliwem" docieramy do wieży na Smrk-u 1124 m n.p.m.:
W wieży jesteśmy sami. Dobrą informacją może być fakt, że wieża na Smrk-u dorobiła się pieczątki. Satan jako typ bezkompromisowy oznajmił mnie, że kima w namiocie. Mnie niestety odwagi brakło i uwaliłem się w wieży klasycznie, czyli łącząc dwie ławy. Zachód słońca z wieży. No cóż, lepiej bywało:
Po "dalekich obserwacjach" z wieży zasiedliśmy do wspólnej wieczerzy, racząc się tym i owym. Oczywiście w dobrym tonie będzie na wesoło podsumować dzień:

Po kolacji czas na odpoczynek, należy nam się. Z uśmiechami do ósemek, których notabene już nie posiadamy, rozchodzimy się na pokoje. Dobranoc.

16.03.2013

 Smrk 1124 m n.p.m. - Szklarska Poręba - Jelenia Góra - Wrocław

Noc minęła spokojnie. O świcie wyległem obciąć co z Satanem. Namiot stoi, znaczy jest ok. Jako, że zanosi się na kolejny dzień smażalni, należy obciąć z wieży bladym świtem:
W namiocie Satana zaczęło się kotłować. Niebawem wyległ i on. Czas zatem na wspólne śniadanko:
Spakowani staczamy się :)). Kręcimy do Chatki myśliwskiej. Z tego upału zapodajemy Drogą Telefoniczną:
szczęście, że to "parę metrów". Wracamy z powrotem do szlaku żółtego /Droga Borowinowa/i kierujemy się do Chatki Górzystów:
To była moja ostatnia wizyta w tym lokalu. Niestety, tłoczno i drogo. Naleśnik stoi już 16 zyla!! W lutym pierdzieliśmy jeszcze 12 pln-ów. Mnie normalnie nie stać na takie luksusy. Nie dość, że robi się drogo, to na dodatek czas oczekiwania na posiłek robi się upokarzający. Posileni naleśnikiem, przed nami kolejny bajzel - Orle, tam tylko pieczątka:
Chwilę odsapnęliśmy i rozstajemy się w zgodzie. Mój czas dobiega końca. Satan będzie się pławił w luksusie do czwartku! Ja odpadam do domu. Ostatnia kadr z Gór Izerskich, uwielbiam ten zakątek:
Schodzę do Jakuszyc na jakiś szynobus do Szklarskiej Poręby. Jestem na miejscu:
Przede mną jeszcze trasa do Wro via Jelenia Góra. Satan, uprzejmie dziękuję za wspólną imprezę. Co prawda giętej z ognia nie było, ale była gięta.. na gorąco. Była to dla mnie impreza o tyle ważna i odkrywcza, że przy dobrych lotach kolejna będzie z zacnym noclegiem. Poza tym, przeklepując relację 15.05.2022 roku okazuje się, że do tego czasu nasze SnS odbyły się już cztery razy. Para jednak nie poszła w gwizdek. Na koniec pamiątka z Chatki Górzystów z izerskiego wiatingu w 02.2010 roku:

Cholera, może się jednak skuszę na "naleśniora" :)) w ChG?? 

Aha! Izerskie Garby są .. w pytę. 

 Dziękuję za uwagę.

Komentarze

  1. Zaś to jakieś kpiny... Gdzie Szlak Karpacki? 😎

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cierpliwości, "pisze" się 🧐

      Usuń
    2. Wracając do tematu impreza w pytę, pierwsza foteczka - zwłaszcza widziana na stronie głównej - powoduje, że czuję się jak w... Arizonie ;)
      Zastanawia tylko fakt, za czym Satan dźwigał karimat, zaś kimając bez? 😎

      Usuń
    3. Poczekaj, może zainteresowany się odezwie. Ja już nie pamiętam :))

      Usuń
  2. Fajny klimat. Ja żałuję, że nie załapałem się na nocleg w chatce granicznej. Za moich czasów już jej nie było.

    Jak się pojawisz w Chatce Gorzystów i zobaczysz ten tłum, to Ci ochota na naleśnika przejdzie. Ja w zeszłym roku w wakacje czekałem godzinę w kolejce ;) A i sam naleśnik mniejszy niż kiedyś, nie najesz się jednym.

    Teraz byś chciał za bigos płacić tylko 15 :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zachęcasz do odwiedzin Chatki Górzystów :)) A bigos taak, teraz 15 zyla to darmocha :)

      Usuń

Prześlij komentarz